Licytacja bohaterstwa

Miałam wczoraj dobry dzień bez internetu. Podlałam wszystkie drzewa, czytałam książkę, starałam się nie myśleć o tym, że na kilku oddziałach w moim szpitalu jest już personel zakażony koronawirusem i nie wiadomo, kto jeszcze w kolejnych dniach dołączy do statystyki “17% zakażonych w Polsce to personel medyczny”.

Dziś wchodzę w internet, żeby zobaczyć, czy coś przegapiłam. Nic nie przegapiłam. Dalej absurdalne obrazki z medykami w pelerynach, a pod nimi to, co zawsze. Licytacja bohaterstwa.

Kto jest bardziej narażony, kto bardziej poszkodowany. Kto mniej zarabia i przez kogo.

  • “Czemu pokazujecie lekarzy? To pielęgniarka pielęgnuje zakażonego pacjenta! Lekarz nic nie robi, lekarze uciekają na zwolnienia! To pielęgniarki są bohaterami!”
  • “Czemu dziękujecie pielęgniarkom? To ratownicy pierwsi jadą po zakażonego pacjenta! To oni są bohaterami!”
  • “To farmaceuci są prawdziwymi bohaterami!”
  • “To panie na kasie są prawdziwymi bohaterami!”
  • “Listonosze!”
  • “Ludzie wyprowadzający koty!”
  • “Chłopiec, co kupił mleko staruszkowi!” “Tu możecie wpisać cokolwiek!”.

Normalne ludzkie odruchy, normalna praca urastają do rangi Grunwaldu. Podobnie, jak bitwa o lajki i „dziękuję”.

Wymiękam. Serio, wymiękam. Kolejne dolewanie do szamba. Moment, który mógłby wreszcie nauczyć nas, wszelkie zawody mające do czynienia z pacjentem, że łatwiej robić pewne rzeczy bezpiecznie i dobrze, gdy działamy razem, potrafi nadal dzielić.

Nie chcę wierzyć, że to się dzieje naprawdę. Ta kłótnia o internetowe tytuły, które niczego nie zmieniają w świecie poza tym jednym postem. Jak jakaś alternatywna rzeczywistość, mocno różna od tego, co się właśnie dzieje poza internetem.

Czy przestaniecie, gdy już internet zgodzi się, że wszyscy na świecie jesteśmy bohaterami i każdego ktoś narysuje w pelerynie i mu podziękuje lajkiem?

Jeśli kiedyś dostanę nie wiem za co papierowy medal bohatera, wszyscy, którzy się go tak dopominają, mogą go sobie zabrać i skserować.

Ważniejsze dla mnie, że moje ziomki, niezależnie od zawodu, piszą, jak sobie radzę, a ja do nich, jak sobie radzą. Czyli tak, jak robiliśmy zawsze.

#wiejskifilozof #proszęniechjużwrócąśmieszki

[A więcej wiejskich filozofii jak zawsze na INSTAGRAMIE]