Słowo na marzec

W tym roku miałam jeden plan na marzec.

To była ciężka zima. Bardzo dużo infekcji u dzieci, dużo pracy, choroby personelu, więcej dyżurów, żeby zabezpieczyć oddział, do POZ jeszcze załatwiłam USG, więc pracy jeszcze więcej, ale było warto.

roza hajkus pediatra

Zapowiedziałam już w grudniu w POZ, że potrzebuję przerwy, bo nie wyrabiam. Nie zostawię ich w środku sezonu infekcji, dociągnę do końca lutego. Bo marzec, wiadomo, to ten miesiąc, gdy powoli sezon infekcji mija. Zupełnie inaczej by się zostawiało miejsce pracy, gdyby było wiadomo, że ktoś mnie tam zastąpi. Ale brak mnie oznacza, że w tych godzinach nie będzie nikogo, kto na do dzień bada dzieci. Lekarz, który zwykle się zajmuje tylko dorosłymi zbada w razie potrzeby dzieci, a jednocześnie nadal zajmując się jak wcześniej w tych godzinach dorosłymi pacjentami. To nie jest komfortowa sytuacja dla nikogo. Niestety normalna sytuacja, jeśli chodzi o pediatrów (i pół-pediatrów jak ja) w większości miejsc Polski. Opowiadałam Wam, że już na stażu wszelkie przychodnie w okolicy dzwoniły, żebym przyszła do nich pracować. Nawet nie weryfikowali mojej wiedzy, co wtedy mnie szokowało, a dziś już rozumiem, bo wiem, jak jest nas mało.

I to nie jest łatwe psychicznie w naszej pracy, świadomość, że pacjenci w pewien sposób zostają porzuceni. Ale uczę się rozumieć, że to nie moja wina, że jest nas w Polsce tak mało i że nie da się zdrowiem i kosztem rodziny łatać w nieskończoność niedoborów systemu.

roza hajkus

Styczeń i luty – masakra. Braki na oddziale, nie było mnie w domu przez połowę popołudni w miesiącu. Chłopaki pytali rano, czy mam dziś przychodnię czy dyżur. Ale już niedługo, dotrwamy do marca, powiedziałam przecież, że nie zostawię pacjentów w czasie sezonu infekcji. I nawet wtedy przechodziłam przez te drzwi do garażu mimo wszystko z względnym spokojem.

Więc jedyny plan na marzec – odpocznę. Wiosną wybiorę te 20 dni urlopu z zeszłego roku. W końcu marzec to marzec. Ten dobry miesiąc. Ten, gdy wreszcie w pediatrii robi się luźniej. Odpoczniesz, Róża, obiecuję, że w marcu odpoczniesz.

Stoję dziś rano w kuchni i patrzę na las. Przychodzi Kuba, przygląda mi się przez moment i mówi: „Bezsilność. Nowe uczucie w życiu Róży”.

Nie takie nowe. Ale gdy mama chorowała, to przynajmniej wiedziałam od początku, czego się spodziewać. Więc może „niepewność” byłoby lepszym słowem na marzec.

#zostańwdomu #wtymrokumarzectonietendobrymiesiąc