Warsaw Press i Gazeta Wyborcza: „Sposobem jest wiedza”

Gdyby Fiodor miał insta, jestem pewna, że napisałby dziś tak:

“W końcu kwietnia, w suszę, w dzień nadzwyczaj skwarny, pociąg przemysko-warszawskiej kolei żelaznej całą parą podjeżdżał do stacji Rzeszów. W jednym z wagonów drugiej klasy znaleźli się naprzeciwko siebie dwaj pasażerowie, obaj dość młodzi, o dość ciekawych fizjonomiach, obaj pragnący wreszcie nawiązać rozmowę.

-Gazeta, co? – spytał w końcu ten pierwszy, elegancki i znudzony, mając już dość własnych w głowie monologów.

– Gazeta! – podchwycił sąsiad z nadzwyczajną gotowością.

-Pieniędzy pan pewnie sporo zapłacił po próżnicy – wtrącił siedzący przy oknie zmarkotniały jegomość, który zdawał się dotychczas pogrążony w drzemce.

-O jakże panowie się mylą w moim przypadku! Oczywiście nie mogę się spierać, bo wszystkiego nie wiem, co dla kogo próżnicą, ale tu dzisiaj panowie spojrzą, Róża napisała.

-No, chyba, że Róża. Ale pan wie, że ona o dzieciach, a ja nawet dzieci nie mam. Zresztą po co te gazety, pisania, gdy człowiek potrzebuje powietrza i tylko powietrza!

-Żeby ludzie wiedzieli – odrzekł łagodnie młodzian od gazety. – I może głupstw nie powtarzali.

-Ja bardzo lubię, gdy ludzie mówią głupstwa. Prawienie głupstw jest przywilejem, który wywyższa ludzi nad inne stworzenia. A jeśli czekać, aż wszyscy zmądrzeją, za długo to potrwa.

-Ja nawet nie znam żadnej Róży – oświadczył ten elegancki, żałując, że zaczął rozmowę równie nudną, co monologi w swej głowie.

-Pan uważa, czy poznać, bo są granice, które przekroczywszy, wrócić już niepodobna.

-Tu więcej ludzi pisze – przekonywał młodzian od gazety. – Medycznie. O ciąży. Planowaniu ciąży. Dbaniu o nią. Szczepieniach. Znajdzie tu pan wiele, nie tylko Róży życiowe filozofie.

-Skoro o ciąży, to skąd się tam wzięła Róża?!

-Pan się sam przekona. “

Pani i Pan się sam przekona na WARSAWPRESS.COM. “Sposobem jest wiedza”.