#mamonieboli: TROCHĘ TEGO, TROCHĘ TEGO (lek stworzony „na oko”)

Kolejny wpis z serii #mamonieboli – o skutecznym i bezpiecznym podawaniu leków przeciwbólowych/przeciwgorączkowych.

DZIECKO, CO DOSTAŁO TROCHĘ TEGO, TROCHĘ TEGO

Dzwonek jak w Biedronce na kasę. To znaczy, że jakieś dziecko zjawiło się na izbie przyjęć. Wychodzę z dyżurki, a od strony izby zmierza już ratownik. To nigdy nie jest fajny widok.

1) po dziecko pojechał Zespół Ratownictwa Medycznego, więc sytuacja może być poważna

2) nie jest dobrze, bo jak jest dobrze to zespół czeka na izbie, a nie ratownik po nas idzie

Okej, nie jest najgorzej. Kilkumiesięczne dziecko po drgawkach gorączkowych.

Ciekawostka: Pierwszorazowe drgawki+gorączka mogą oznaczać:

  1. Zwykłe drgawki gorączkowe – w sumie spoko
  2. Rozpoczynające się zapalenie układu nerwowego – masakra (dlatego zwykle dzieci po pierwszorazowych drgawkach są przyjmowane do szpitala, żeby to wykluczyć)

Na szczęście w znakomitej większości przypadków chodzi o to pierwsze.

Okej, drgawki opanowane, bo dziecko dostało w karetce lek. Na izbie gorączka ponad 39. Więc pierwsze zadanie przede mną: trzeba gorączkę zbić, żeby za chwilę znowu dziecku nie zafundowała drgawek.

I tu dochodzimy do momentu, dla którego Wam to opowiadam. Bo dzieci po drgawkach jest wiele. Ale tym razem mnie pewna rzecz zaskoczyła.

– Od kiedy dziecko gorączkuje?
– Rano miało tak trochę ponad 37. Ale wyglądało, jakby bolał brzuch, więc dałam lek przeciwbólowy.
– Jaki?
– Paracetamol i ibuprofen.
– Taki preparat łączony? (Nie będę tu używać nazwy handlowej, ale tak przy okazji jestem przeciwnikiem łączonych preparatów na gorączkę, o czym piszę niżej).
– Nie. Trochę tego i trochę tego.
– Ale jak trochę tego i trochę tego?
– No nalałam na łyżeczkę trochę paracetamolu i trochę ibuprofenu. Tak na oko.

No i widzicie. Małe dziecko, kilkumiesięczne. Lek podany na oko. Około 4 godziny wcześniej. A w ogóle mama bardzo fajna i troskliwa. Po prostu nie wiedziała, żeby tak nie robić (po to właśnie jest #mamonieboli, żeby rodzicie wiedzieli więcej!).

Czemu się czepiam? Temu, że nie mamy pojęcia jaką dawkę dziecko dostało. Więc:

Opcja 1 – dostało za mało, więc lek nie miał szansy zadziałać, dlatego gorączka narosła i pojawiły się akurat u tego malucha drgawki

Opcja 2 – dostało za dużo i może nam zaprezentować objawy niepożądane leku (niedawno zmagałam się z objawami niepożądanymi, gdy rodzice przesadzili z lekiem przeciwgorączkowym i wcale nie miałam ochoty na powtórkę)

Niezależnie od opcji:

  • nie możemy podać ibuprofenu, choćby tam była tylko 1 kropla. Bo od ibuprofenu do ibuprofenu musi minąć minimum 6 godzin –> porównaj TUTAJ. Więc jeden lek zupełnie nam na razie odpada.
  • nie mamy pojęcia, jak temperatura zareagowała na lek, bo nie był użyty prawidłowo
  • gdyby ten twór był podany np. godzinę temu, nie mielibyśmy w tym momencie czym dziecka leczyć, mimo tego, że dawka „na oko” nie miała wielkiej szansy zadziałać.

Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić w miarę zrozumiale, dlaczego nie jest dobrym pomysłem podawanie leków przeciwgorączkowych w sposób nieprzemyślany. Nie leczymy dzieci na oko, zwłaszcza malutkich dzieci. Stosujemy zalecane dawki leku, bo to są dawki, które mają szansę zbić gorączkę, nie niszcząc przy tym wątroby albo żołądka. A ZALECANE DAWKI MACIE TUTAJ. 

DLACZEGO NIE JESTEM ZWOLENNIKIEM PREPARATÓW ŁĄCZONYCH (czyli ibuprofen+paracetamol)?

1. Bo jeśli dziecko zwymiotuje za chwilę ten lek, to nie mamy dziecka czym leczyć!

Jak zwymiotuje paracetamol, możemy podać ibuprofen.
Jak zwymiotuje ibuprofen, możemy podać paracetamol.
Ale jak zwymiotuje mieszankę paracetamol + ibuprofen, to zostajemy w ciemnej D****. Zostają nam wtedy metody niefarmakologiczne – chłodne kompresy, letnia kąpiel itp.

Tu pisałam o tym, do jakiego czasu możemy powtórzyć lek po wymiotach –> KLIK.

2. Bo lek łączony możemy podawać co minimum 6 godzin (dlatego, że jest w nim ibuprofen!). A co, jeśli gorączka nam powróci po 3 godzinach?

Jeśli podamy paracetamol, a za 2 godziny znów mamy gorączkę, możemy podać ibuprofen.
I odwrotnie: jak podamy ibuprofen, a po 4 godzinach znów się pojawia, dajemy paracetamol.
Paracetamol i ibuprofen możemy stosować niezależnie od siebie! Możemy dać ibuprofen nawet godzinę po paracetamolu, jeśli jest taka potrzeba. Musimy tylko pilnować, żeby między paracetamol-paracetamol było co najmniej 4 godziny odstępu, a między ibuprofen-ibuprofen co najmniej 6 godzin odstępu.

Podając preparat łączony odbieramy sobie możliwość reagowania na gorączkę, która się pojawi w ciągu najbliższych kilku godzin.

Kiedy lek łączony jest okej?

  • Jeśli dziecko na pewno zje całą dawkę, którą damy.
  • I jeśli jej nie zwymiotuje.
  • I jeśli gorączka spadnie po tym leku. Bo jeśli nie zadziała, to już nie mamy żadnego innego do podania.
  • I jeśli gorączka nam nie narośnie zbyt szybko. Bo możemy ten lek podać dopiero za 6 godzin.

Wszystkie te „jeśli” muszą być spełnione. A chyba się zgodzisz, że przy dzieciach trudno zaplanować, że wszystko pójdzie zgodnie z planem :-p.

Dlatego ja uważam, że dobrze mieć w domu 4 PREPARATY:

  1. paracetamol w czopkach (bo dziecko może wymiotować i nie przyjmować syropu)
  2. ibuprofen w czopkach (j.w.)
  3. paracetamol w zawiesinie (bo dziecko może mieć biegunkę i czopek zaraz zwróci)
  4. ibuprofen w zawiesinie (j.w.)

Wtedy jesteśmy jak super-żołnierze, przygotowani na każdą ewentualność: wymioty z powodu choroby, odruch wymiotny z powodu gorączki, biegunkę, dziecko drgające albo nieprzytomne (takiemu nie podamy syropu do połknięcia), gorączka, która nie spada po jednym leku, gorączka, która się pojawia wcześniej, niż po 4 godzinach.
Możemy dzięki żonglowaniu takimi preparatami walczyć z każdą sytuacją.
Mając w domu jeden preparat łączony jesteśmy przygotowani na tylko część sytuacji, które się mogą wydarzyć.

 


JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAKIE INFORMACJE SĄ PRZYDATNE, POWIEDZ PROSZĘ O LEKARZDLADZIECI.PL SWOIM ZNAJOMYM! 🙂

Zapraszam Cię w inne moje miejsca:

YOUTUBE

Tutaj znajdziecie wszystkie moje FILMY.

 

FACEBOOK

Tutaj znajdziesz krótkie informacje medyczne i życiowe rozważania

 

 

INSTAGRAM 

Tutaj trochę medycyny, ale więcej mnie. Głównie różne żarty (Ale czy śmieszne?).

Email: rhajkus@gmail.com

 

Dodaj komentarz