Wakacyjne zagrożenia: JAK RATOWAĆ TONĄCEGO?(Bombus#21)

[Maj 2018] Temat na dziś:

RATOWANIE TONĄCEGO DZIECKA

Wakacyjne zagrożenia #1: UTONIĘCIE – FILM

(PS. W tym filmie mogą się pojawiać reklamy, bo jak pewnie zauważyliście korzystam z treści objętych prawami autorskimi – ich właściciele pozwalają z nich korzystać właśnie pod warunkiem, że mają prawo do wyświetlania swoich reklam ;)).

Wakacyjne zagrożenia #1: UTONIĘCIE – TEKST

Zapraszam Cię na FACEBOOKA, gdzie znajdziesz wiele medycznych informacji i właśnie tam wrzucam wpisy z serii WAKACYJNE ZAGROŻENIA. O utonięciach pisałam:

DZIECI TONĄ W CISZY

SUPER WAŻNA informacja, którą już może słyszeliście: DZIECI TONĄ W CISZY.
Nie tylko dzieci, dorośli też. Ale chodzi tutaj o to, że jeśli ktoś wrzeszczy i rozchlapuje wodę, to tak naprawdę nie tonie. Najgroźniejsze są sytuacje, gdy dziecka nie słyszymy. Zresztą myślę, że każdy rodzic już zdążył zauważyć, że cisza jest zawsze podejrzana .

Skurcz krtani

Proszę, zapamiętajcie: PODCZAS TONIĘCIA NASTĘPUJE ODRUCHOWY SKURCZ KRTANI, żeby woda nie wlała się do układu oddechowego. Dlatego dziecko nie jest w stanie krzyczeć, mówić! Nie jest w stanie wezwać pomocy! Co ważne: nie musi być od razu całe pod wodą! Najpierw walczy nad wodą, ale organizm już jest zmobilizowany, żeby się bronić przed tonięciem i dziecko już nie jest w stanie wołać o pomoc.

Dlatego najważniejsze na świecie jest to, żebyśmy NIGDY NIE SPUSZCZALI Z OCZU BAWIĄCEGO SIĘ W WODZIE DZIECKA. A jeśli nasze dziecko przestaje wydawać dźwięki, nawet jeżeli nadal ma głowę nad wodą, powinniśmy szybko się do niego zbliżyć i sprawdzić, czy wszystko jest okej. Bo może być tak, że ono już słabnie i tonie, i już nie jest w stanie mówić.

Śpiewanie w wannie

Jak byłam parolatkiem i się kąpałam, a moja mama musiała np. wyjść na moment po ręcznik, zawsze kazała mi wtedy śpiewać. Moi dziadkowie nawet jak już byłam duża, a zdarzyło mi się u nich kąpać, też co chwilę wołali do łazienki, czy wszystko okej . I powiem Wam, że ja to samo robię teraz przy swoich dzieciakach (bo zdarza się, że podczas kąpieli dużego trzeba podbiec do pokoju małego, który się przebudził i płacze). Jak muszę pobiec do małego, to Lolek w wannie śpiewa.

Z internetu wzięte

Czytałam kiedyś fajny wywiad z jakimś kapitanem (nie mogę go w tym momencie znaleźć, ale jeszcze poszukam), który opowiadał, jak dziecko topiło się obok nóg rozmawiających dorosłych! Oni byli tuż obok, ale w ogóle nie rozpoznali zagrożenia. I dopiero on wyskoczył z wody i przypłynął tam, i uratował to dziecko ku zdziwieniu jego rodziców.

Widziałam też film na necie (ale Wam go nie wrzucę, bo nie da się go wyrzucić z głowy) z monitoringu basenu, gdzie 3–4 latek pozostawiony bez opieki przez kilka minut! znajdował się pod wodą, wykonywał ruchy, jakby bawił się pod wodą, ale tak naprawdę nie był w stanie się spod niej wynurzyć. Tonął tak przez kilka minut i naprawdę sporo osób w tym czasie przechodziło obok niego i nikt nie zauważył, co się dzieje. Aż chłopiec zupełnie przestał się ruszać. (Na szczęście podobno udało się uratować to dziecko).

Wiem, że to wszystko straszne informacje i ja naprawdę nie lubię nikogo straszyć. Ale uważam, że akurat o tym należy ciągle przypominać!

Jedno zdanie statystyki

Według statystyk policyjnych w 2015 utonęło w Polsce 47 dzieci, w 2016 roku 36, a w 2017 roku 29. Mam nadzieję, że w tym roku będzie jeszcze mniej.

 JAK WYCIĄGAĆ TONĄCEGO Z WODY?

Wiemy już, jak rozpoznać, że ktoś jest zagrożony utonięciem: może wciąż być nad powierzchnią wody, ale wykonuje chaotyczne ruchy, nie jest w stanie mówić, może co chwilę już zanurza się pod powierzchnię.
Oczywiście jeżeli ktoś zniknął pod powierzchnią wody to już w ogóle nie ma wątpliwości!

Pierwsza zasada udzielania pomocy: ZADBAJ O WŁASNE BEZPIECZEŃSTWO.
I ja wiem, że w tak przerażającej sytuacji, jak tonące dziecko, ratownik w ogóle nie myśli o sobie. TO BŁĄD. Bo jeśli ratownik utonie, to dziecko utonie na pewno!!! Nie pomożemy nikomu, jeśli sami utoniemy.

Oczywiście staramy się nie działać sami, tylko od razu wezwać pomoc wśród otaczających nas ludzi (dobrze od razu poprosić KONKRETNEGO świadka, żeby wzywał WOPR – 601 100 100 lub 112).

  • Jeśli woda jest płytka, możemy bez zwłoki pobiec do tonącego (tak samo, wcześniej wzywając na pomoc ludzi w pobliżu).
  • Ale jeżeli woda jest głęboka, zbliżenie się do tonącej osoby stanowi zagrożenia życia dla ratownika!
    (Zakładam, że tak jak ja nie macie przeszkolenie z profesjonalnego udzielania pomocy tonącemu).

Dodatkowe pomoce!

  • Dlatego jest bardzo ważne, żeby zabrać ze sobą jakiś sprzęt, który nam pomoże – łódź, kamizelki ratunkowe, deski do pływania, liny.
  • Jeśli tonący jest na odległość liny/patyka/koła ratunkowego, należy próbować podać mu taki sprzęt i w ten sposób wyciągnąć z wody (bez wchodzenia do wody).
  • Jeżeli jest wielu ludzi, można uformować „łańcuch z ludzi” trzymających się za ręce, od brzegu aż do osoby tonącej – osoby najlepiej pływające są z samego przodu, w wodzie. Najlepiej wybrać takie miejsce, żeby najdłużej iść po płyciźnie, a najpóźniej zaczynała się głęboka woda (czyli żeby jak największa ilość osób miała grunt pod nogami).
  • Kamizelkę ratunkową ratownik od razu ubiera na siebie. (Ewentualnie w ostateczności zdejmie ją na moment w momencie nurkowania po tonącego, chociaż to już totalna ostateczność i niebezpieczne działanie , a potem spróbuje jej użyć do utrzymania się na wodzie).
  • Liną może przewiązać się ratownik nr 1, ten bezpośrednio zbliżający się do tonącego, a drugi jej koniec będzie trzymał ratownik nr 2, który np. będzie znajdował się w łodzi/ w płytszej wodzie.
(c) Lady Lever Art Gallery; Supplied by The Public Catalogue Foundation
  • Jeżeli mamy do dyspozycji jakąkolwiek łódź, warto wsiąść do niej w kilka osób – co najmniej 2 osoby! (Bo jedna osoba zejdzie do wody ratować tonącego, a druga będzie ją asekurować; potem jedna będzie prowadzić resuscytację, a ta druga wiosłować do brzegu).
  • Świadkowie powinni też w międzyczasie mieć na oku inne dzieci, żeby z nerwów nie wpadły do wody albo nie ruszyły na pomoc tonącemu!
  • W każdym razie, próbujmy kombinować z tym, co mamy, byle tylko nie ruszać do wody w stresie bez jakichkolwiek pomocy!
  • Wchodzić do wody samemu można tylko w ostateczności,jeśli naprawdę nie istnieje żadne inne rozwiązanie.

I przypominam – NAJWAŻNIEJSZA JEST CZUJNA OBSERWACJA DZIECI. Żeby zauważyć tonięcie jeszcze zanim dojdzie do zniknięcia dziecka pod wodą.

CO PO WYJĘCIU Z WODY?

W teorii powinniśmy podawać sztuczne oddechy już podczas transportowania poszkodowanego do brzegu. Ale w praktyce to bardzo trudne dla osoby nieprzeszkolonej. Więc jeśli nie czujemy się na siłach robić oddychania „usta-usta” na płyciźnie, po prostu jak najszybciej wyciągamy ofiarę podtopienia na brzeg.

MUSIMY ZACHOWAĆ SZCZEGÓLNĄ OSTROŻNOŚĆ, jeśli ktoś skakał na główkę -wtedy przy wyciąganiu staramy się stabilizować głowę i szyję. U pozostałych topielców (np. na otwartej wodzie albo gdy widzieliśmy, że osoba nie miała urazu) nie musimy się za bardzo tym przejmować, po prostu szybko wyciągamy z wody.

Najważniejsze w ratowaniu kogoś, kto się topił, jest PODANIE TLENU.

Osoba, która tonęła, nie była w stanie oddychać i dostarczać sobie tego tlenu z powietrzem. Dlatego nie zaczynamy od masażu klatki piersiowej! ? Pamiętajcie, że masaż serca jest po to, żeby dostarczyć tlen do ważnych narządów! Co z tego, że będziemy po organizmie pompować krew, skoro w tej krwi nie ma tlenu?
Dlatego w przypadku topielców, niezależnie od wieku, zaczynamy od 5 ODDECHÓW RATOWNICZYCH. Bo póki nie dostarczymy tlenu do organizmu, inne działania resuscytacyjne będą bezsensownie.

POJEDYNCZY RATOWNIK

JEŚLI JEST 1 RATOWNIK (tylko ja, nie mam nikogo do pomocy):
1. podaję 5 oddechów ratunkowych
2. przez 1 minutę prowadzę resuscytację, czyli uciskam klatkę piersiową i podaję oddechy ratunkowe
maluchy: 15 uciśnięć jedną ręką do 2 oddechów ratunkowych
nastolatki: 30 uciśnięć jedną/dwiema rękami do 2 oddechów ratunkowych
(Jeśli nie pamiętamy dokładnie, jaki stosunek uciśnięć do oddechów, robimy jakkolwiek nam się kojarzy! Byle tylko działać!)
3. dopiero po tej minucie DZWONIMY PO POMOC/BIEGNIEMY PO POMOC
4. szybko wracamy do kontynuowania akcji resuscytacyjnej

WIĘKSZA ILOŚĆ RATOWNIKÓW

JEŚLI JEST PRZYNAJMNIEJ 2 RATOWNIKÓW:
RATOWNIK 1: podaje 5 oddechów ratunkowych, a potem do przyjazdu pomocy prowadzi reanimację masując klatkę i podając oddechy ratunkowe (w stosunku 15:2 lub 30:2 w zależności od wielkości dziecka)
RATOWNIK 2: od razu DZWONI PO POMOC/BIEGNIE PO POMOC

Tel. WOPR: 112 lub 601 100 100
Tel. Zespół ratownictwa medycznego: 112 lub 999

Oczywiście jak ratownik 2 skończy rozmawiać przez telefon albo jest więcej ratowników, warto się zmieniać przy resuscytacji, żeby za bardzo się nie zmęczyć.

Resuscytację prowadzimy do momentu przyjazdu zawodowych ratowników albo odzyskania przytomności przez topielca! I nie należy się zrażać i poddawać!!! Bo znane są przypadki uratowania topielców nawet po kilkudziesięciu minutach resuscytacji (zwłaszcza, gdy woda była zimna, bo oziębionych ludzi trzeba resuscytować dłużej).

I pamiętajcie: NAJWAŻNIEJSZE JEST SZYBKIE DOSTARCZENIE OSOBIE POSZKODOWANEJ TLENU

Dodatek: WTÓRNE UTONIĘCIE

Widzieliście serial „The Affair”? Jest tam motyw wtórnego utonięcia: kilkuletni chłopiec jest z ojcem na plaży. Zaczyna się topić, ale zostaje szybko uratowany. Po tym epizodzie rodzice zabierają go do domu. Jest słaby i senny, rodzice zrzucają to na zmęczenie i emocje. Chłopiec idzie spać i już się nie budzi. Umiera z powodu wtórnego utonięcia. (To serialowy przypadek, nie prawdziwy, żeby nie było wątpliwości).


Przyznacie, że działa to na wyobraźnię rodzica, więc do filmu motyw jak znalazł! Ale w realnym świecie to szalenie rzadka sprawa. (Tak rzadka, że w ogóle trudno znaleźć o niej informacje w sensownych źródłach).

 

WTÓRNE UTONIĘCIE albo SUCHE UTONIĘCIE może się zdarzyć po podtopieniu (czyli dziecko tonęło, było pod wodą, ale zostało uratowane) albo zakrztuszeniu się wodą (zwłaszcza słoną, np. z morza).

 

Chodzi o to, że wtedy woda dostaje się do układu oddechowego i może spowodować obrzęk płuc – czyli sytuację, gdy do pęcherzyków płucnych przesiąka płyn i przez to nie mogą spełniać swojej roli, czyli nie mogą przekazywać tlenu z wdychanego powietrza do krwi.
Połykanie wody (do żołądka) nie stanowi zagrożenia.

Sam obrzęk płuc nie jest rzadką sprawą, ale zwykle występuje u starszych osób z niewydolnością serca. Wtórne utonięcie to baaardzo rzadka przyczyna.

Co powinno wzbudzić Twój niepokój?

Należy pamiętać o tym, co zawsze – DOKŁADNEJ OBSERWACJI DZIECKA POD KĄTEM NIEPOKOJĄCYCH OBJAWÓW.
Jeśli zdarzy się zakrztuszenie wodą albo podtopienie, trzeba uważnie obserwować dziecko nawet do 72 godzin, czyli aż 3 dni, chociaż objawy, jeśli mają wystąpić, zwykle zaczynają się o wiele wcześniej.

Jeżeli w ciągu tych 72 godzin cokolwiek nie podoba nam się w stanie naszego dziecka, np:
– kaszle
– jest słabe
– senne
– dziwnie się zachowuje
– ma problemy z oddychaniem
– jest sine albo blade,
–> należy je zabrać szybko do szpitala lub wezwać karetkę, w zależności od stanu dziecka. (Bo może mieć np. zapalenie płuc, nie musi to być od razu wtórne tonięcie, ale jak dziecko nam się nie podoba, szybko do lekarza).


Wkrótce kolejne materiały z serii WAKACYJNE ZAGROŻENIA.

A JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TAKIE INFORMACJE SĄ PRZYDATNE, POWIEDZ PROSZĘ O BOMBUSIE SWOIM ZNAJOMYM! 🙂



Cieszę się, że dobrnąłeś aż tutaj! (Okej, pewnie przewinąłeś :-p).

Zapraszam Cię w inne Bombusowe miejsca:

YOUTUBE

Tutaj znajdziecie wszystkie moje FILMY.

FACEBOOK

Tutaj znajdziesz krótkie informacje medyczne i czasem moje rozmowy z mężem albo dziećmi :-p.

 

 

 

INSTAGRAM 

Tutaj trochę medycyny, ale więcej mnie. Głównie różne żarty (Ale czy śmieszne?).

Email: roza@pmbombus.pl